Pierścionek

W sierpniu dziewczyny chodzą po Warszawie w lekkich sukienkach, pszczoły szumią w dzikim winie, a ogrody kapią gęstym sokiem porzeczek. Zofia wyglądała przez okno tramwaju, i patrzyła na senne jeszcze miasto: kołysało się cichym porankiem, ale pod każdym skrawkiem tynku, pod każdym fragmentem skóry, kryło się drżenie. Wracała z dalekiej podróży, wiozła listy i dokumenty […]

Czytaj dalej Pierścionek

Bałtyk. Rzeczy nietrwałe

Za każdym razem, gdy wędruję w czasie, prosi mnie, żebym coś ze sobą przyniosła, chociaż wie, że to niemożliwe. Zapamiętuję więc podróżne opowieści, i zapisuję je w zeszycie, który jest już pełen suchych kwiatów, oderwanych biletów, nitek, znaczków pocztowych wyciętych z koperty, rysowanych piórkiem map, krajobrazów, pomników. Te drobiazgi i słowa przesiąkają sobą nawzajem, i […]

Czytaj dalej Bałtyk. Rzeczy nietrwałe

RODZANICA

Nie pamiętam już czy to była baśń, czy wspomnienie. W opowieściach Babci wszystko się mieszało: po królewskich ogrodach biegały dzikie konie, zamkowe komnaty wypełniał zapach kutii, gadające dywany przelatywały nad dachem jej ubogiej chatki; światy nakładały się na siebie w mgłach i śniegach małego kresowego miasteczka, i trudno je teraz porozdzielać. W każdym razie przy […]

Czytaj dalej RODZANICA

Anioł

Miałam tylko jedno stare zdjęcie, od kogoś, kto mieszka bardzo daleko. Na zdjęciu była zima, śnieg leżał na gałęziach, na ziemi, i na skrzydłach kamiennego anioła. Anioł stał nad grobem, wyciągał przed siebie pękniętą dłoń, w drugiej trzymał krzyż, wygięty u dołu jak kotwica. „Śpijcie, dzieci, do radosnego poranka”, tak brzmiała ostatnia kołysanka, wyryta cyrylicą […]

Czytaj dalej Anioł

W ogrodzie

Jeśli się kogoś kocha, jeśli kocha się chociaż jednego człowieka, dba się dla niego o Ziemię, żeby w przyszłości mógł siadywać wieczorem w ogrodzie, i o wodę, żeby mógł głaskać brzuchy ryb w chłodnej rzece, i o powietrze, żeby jesienią przypływało babie lato i plątało mu się we włosy. Jeśli się kogoś kocha, dba się […]

Czytaj dalej W ogrodzie

Katarzyna

  Dawno temu, kiedy uczyłam się jeszcze zbyt wielu rzeczy jednocześnie, a w przerwach podróżowałam samotnie po Europie (nocne pociągi, puste dworce, blade odbicie w szybie na tle miast, lasów, gór, wulkanów), pojawiała się w moich snach kobieta w zielonej sukni. Stawała w milczeniu obok sennych wydarzeń i czekała na moje spojrzenie. Miała ze sobą […]

Czytaj dalej Katarzyna

Lunatyk

Dawno temu, kiedy w ogrodzie rósł jeszcze orzech, a jego gałęzie wdzierały się przez okno do naszego pokoju, Dziadek opowiadał nam o bramie, z której na świat wychodzą baśnie. Brama prowadziła na Plac Wilsona, miała żelazne kraty i zakręconą jak liść klamkę. Często chodziliśmy tamtędy na spacer, Dziadek stukał w chodnik szpicem czarnego parasola. Przed […]

Czytaj dalej Lunatyk

Pudełko

  Gdzieś na przetartym zgięciu mapy, na Polesiu Wołyńskim, stoi dom. Do domu prowadzi udeptana droga, która rozgałęzia się w kilkanaście krętych ścieżek: każda z nich dobiega do jakichś drzwi, do drewnianych okiennic, pobielanych ścian. O tej porze są do siebie podobne, i wyglądają jak ten sam sen, śniony wiele razy. Droga wybrzusza się później […]

Czytaj dalej Pudełko

Marmur

Chcę Ci o czymś opowiedzieć, zanim zaśniesz: o białym marmurze. To było prawie dwadzieścia lat temu w Liège, mieście, w którym pokochałam deszcz, wymyślne fasady budynków i gęste jak miód, ciemnozłote piwo, którego smaku już później nigdzie nie odnalazłam. Właśnie w tym mieście, w kościele Św. Pawła, w bocznej nawie siedzi anioł, młody mężczyzna o […]

Czytaj dalej Marmur

Kawiarnie

  „Obejmij dłońmi filiżankę i wyobraź sobie, że to księżyc”, powiedział, a było to tak dawno temu, że nie pamiętam już czy ściany dworca były marmurowe czy drewniane, czy walizka stała przy mnie na posadzce, czy została samotnie w przedziale. „Jeśli Twoja prawa dłoń dotyka krawędzi, to znaczy, że księżyc rośnie. Jeśli lewa, maleje. A […]

Czytaj dalej Kawiarnie