Pierścionek

W sierpniu dziewczyny chodzą po Warszawie w lekkich sukienkach, pszczoły szumią w dzikim winie, a ogrody kapią gęstym sokiem porzeczek. Zofia wyglądała przez okno tramwaju, i patrzyła na senne jeszcze miasto: kołysało się cichym porankiem, ale pod każdym skrawkiem tynku, pod każdym fragmentem skóry, kryło się drżenie. Wracała z dalekiej podróży, wiozła listy i dokumenty […]

Czytaj dalej Pierścionek

Bałtyk. Rzeczy nietrwałe

Za każdym razem, gdy wędruję w czasie, prosi mnie, żebym coś ze sobą przyniosła, chociaż wie, że to niemożliwe. Zapamiętuję więc podróżne opowieści, i zapisuję je w zeszycie, który jest już pełen suchych kwiatów, oderwanych biletów, nitek, znaczków pocztowych wyciętych z koperty, rysowanych piórkiem map, krajobrazów, pomników. Te drobiazgi i słowa przesiąkają sobą nawzajem, i […]

Czytaj dalej Bałtyk. Rzeczy nietrwałe

W ogrodzie

Jeśli się kogoś kocha, jeśli kocha się chociaż jednego człowieka, dba się dla niego o Ziemię, żeby w przyszłości mógł siadywać wieczorem w ogrodzie, i o wodę, żeby mógł głaskać brzuchy ryb w chłodnej rzece, i o powietrze, żeby jesienią przypływało babie lato i plątało mu się we włosy. Jeśli się kogoś kocha, dba się […]

Czytaj dalej W ogrodzie

Katarzyna

  Dawno temu, kiedy uczyłam się jeszcze zbyt wielu rzeczy jednocześnie, a w przerwach podróżowałam samotnie po Europie (nocne pociągi, puste dworce, blade odbicie w szybie na tle miast, lasów, gór, wulkanów), pojawiała się w moich snach kobieta w zielonej sukni. Stawała w milczeniu obok sennych wydarzeń i czekała na moje spojrzenie. Miała ze sobą […]

Czytaj dalej Katarzyna

Pudełko

  Gdzieś na przetartym zgięciu mapy, na Polesiu Wołyńskim, stoi dom. Do domu prowadzi udeptana droga, która rozgałęzia się w kilkanaście krętych ścieżek: każda z nich dobiega do jakichś drzwi, do drewnianych okiennic, pobielanych ścian. O tej porze są do siebie podobne, i wyglądają jak ten sam sen, śniony wiele razy. Droga wybrzusza się później […]

Czytaj dalej Pudełko

Kawiarnie

  „Obejmij dłońmi filiżankę i wyobraź sobie, że to księżyc”, powiedział, a było to tak dawno temu, że nie pamiętam już czy ściany dworca były marmurowe czy drewniane, czy walizka stała przy mnie na posadzce, czy została samotnie w przedziale. „Jeśli Twoja prawa dłoń dotyka krawędzi, to znaczy, że księżyc rośnie. Jeśli lewa, maleje. A […]

Czytaj dalej Kawiarnie

Przed świtem

[fragmenty] Zostało sześć dni, a Magdalena nie ma w sobie lęku. Nie boi się odrzucenia, ani śmieszności, przeciska się przez tłum i wbiega do domu pełnego mężczyzn. Pośród nich widzi tego Jednego, którego kocha. Mężczyźni stoją, siedzą, rozmawiają, tłumaczą sobie nawzajem kłopotliwe sprawy. Na jej widok milkną, dobrze wiedzą kim jest, ile kosztuje jej ciało. […]

Czytaj dalej Przed świtem

Parasol

Wyszedł wcześniej niż zwykle, chociaż dolałam mu wina: pozostało nietknięte w zielonym kieliszku. Zbiegł po schodach, cicho zamknął furtkę, odjechał. Przez całą noc padał deszcz. Wstawałam kilka razy, żeby uchylić okno, ale za każdym razem wiatr zamykał je z trzaskiem, rosząc przy tym obficie parapet i porozrzucane po nim książki; wreszcie dałam spokój, chociaż nie […]

Czytaj dalej Parasol

Sowa

Dawno temu spędziłam tydzień na okręcie marynarki wojennej i któregoś dnia kucharz opowiedział mi o sowie, którą trzymał w domu jego wuj. Sowa siedziała na gałęzi w mosiężnej klatce i nieruchomo wpatrywała się w pejzaż za oknem. Kiedy dzień wstawał jasną zorzą, albo kładł się czerwonym zachodem, sowa wydawała z siebie coś w rodzaju westchnienia, […]

Czytaj dalej Sowa

Trzy razy o smutku

Przychodzi wczesnym rankiem, kiedy światło zaczyna przebijać się przez szwy nad horyzontem. Bezgłośnie opada nad Twoją ulicę i zawisa za kuchennym oknem. Czai się, czeka. I właśnie w tej chwili, w której spinasz włosy i wlewasz do filiżanki czarną kawę, wpełza do środka i obejmuje Cię za szyję, za oczy, za serce. Smutek, zimowy smutek: […]

Czytaj dalej Trzy razy o smutku